poniedziałek, 2 marca 2015

Kraków & Queen...Nasze trio i nie trzeba nic więcej.

Ostatni pełny weekend lutego...
Pogoda przepiękna! Słońce i temperatura 10 stopni na plusie! Zacznę jednak od początku...
Listopad, pogoda do kitu. A tu nagle informacja, że do Polski przyjeżdża legendarny zespół Queen! Depresyjna pogoda i szarość dnia codziennego nagle przestały mieć znaczenie... Bilety kupione od razu. I trzeba było zaplanować podróż. Ze Szczecina to kawałek drogi.... I kiedy bilety były już kupione, hotel i pociąg zabukowane pozostało tylko wytrzymać 3 miesiące. Przy tej okazji dziękuję Izie, że nam to wszystko tak zorganizowała choć z nami nie jechała:) Ale puściła z nami Marka:) Jesteś Kochana:*
W czwartek wieczorem ruszyliśmy pociągiem sypialnym. W Krakowie byliśmy nad ranem. Zostawiliśmy bagaże w hotelu i  wyskoczyliśmy do Paku Wodnego. Polecam wszystkim! Istny odlot! Po południu odwiedziny u rodziny pod Wieliczką konkretnie w Czechówce. Sobota zleciała nam na zwiedzaniu. Uważam, że Kraków jest przepiękny!! Klimat tego miasta jest niesamowity. Piękne uliczki, stare kamienice, dorożki, kawiarnie... Mogłabym tam zostać na zawsze... Kto wie, może jeszcze będzie taka okazja... Nigdy nie wiadomo jak życie się nam ułoży.
I nadszedł wieczór... Najpierw 1,5 godziny stania w kolejce i czekania aż otworzą bramy. Później godzina pod sceną czekania na rozpoczęcie się koncertu. Ludzie naprawdę fantastyczni. Fani Queen to naprawdę świetni ludzie:) Pełna kulturka, zero hołoty, wszyscy mili, sympatyczni z poczuciem humoru. Atmosfera po prostu nie do opisania. Przedział wiekowy od kilkunastoletnich dzieci do seniorów:) Pojawiły się nawet osoby znane m.in. Filip Chajzer, Rafał Brzozowski czy Adam Kornacki (tvn turbo), którego akurat widziałam osobiście. Przy okazji pozdrawiam dziewczyny z Warszawy. Nie poznałam imion, ale jedna gwizdała na palcach tak, że bębenki pękały a druga była ze swoją mamą. Dorwała nas później w Galerii Krakowskiej słysząc mojego męża w sklepie muzycznym grającego kawałek Queen. Pozdrawiam też sympatyczną parkę stojącą koło nas, która podzieliła się z nami świecącymi bransoletkami. A druga para jak się okazało była ze Szczecina, też pozdrawiam i do zobaczenia kiedyś, może w 107;)
No i się zaczęło... Nie będę tego opisywać. Tego się opisać  po prostu nie da. Musicie sobie włączyć youtuba i obejrzeć. Ale to i tak nie odda tego co tam się działo.
Na powrocie w pociągu poznaliśmy super gości z Gryfic dwóch Marcinów, którzy również wracali z koncertu. Rozpoznaliśmy się po koszulkach:) Więc dziewięć godzin jazdy minęło nam bardzo szybko. Jeszcze raz pozdrawiam chłopaków i do zobaczenia w Gryficach w Waszej Pizzerii Galerii. Dziękujemy za zaproszenie:)
Oczywiście nie sposób opisać wszystkiego. To jest duży skrót... Resztę niech uzupełnią zdjęcia:)




















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz