wtorek, 3 marca 2015

Dila Devon rex i WcKici

Z dumą prezentuje moją Diluśkę jak załatwia się do toalety:)





I zapraszam na YouTube:)

https://www.youtube.com/watch?v=6Uua-tKLIUQ&feature=youtu.be





poniedziałek, 2 marca 2015

Kraków & Queen...Nasze trio i nie trzeba nic więcej.

Ostatni pełny weekend lutego...
Pogoda przepiękna! Słońce i temperatura 10 stopni na plusie! Zacznę jednak od początku...
Listopad, pogoda do kitu. A tu nagle informacja, że do Polski przyjeżdża legendarny zespół Queen! Depresyjna pogoda i szarość dnia codziennego nagle przestały mieć znaczenie... Bilety kupione od razu. I trzeba było zaplanować podróż. Ze Szczecina to kawałek drogi.... I kiedy bilety były już kupione, hotel i pociąg zabukowane pozostało tylko wytrzymać 3 miesiące. Przy tej okazji dziękuję Izie, że nam to wszystko tak zorganizowała choć z nami nie jechała:) Ale puściła z nami Marka:) Jesteś Kochana:*
W czwartek wieczorem ruszyliśmy pociągiem sypialnym. W Krakowie byliśmy nad ranem. Zostawiliśmy bagaże w hotelu i  wyskoczyliśmy do Paku Wodnego. Polecam wszystkim! Istny odlot! Po południu odwiedziny u rodziny pod Wieliczką konkretnie w Czechówce. Sobota zleciała nam na zwiedzaniu. Uważam, że Kraków jest przepiękny!! Klimat tego miasta jest niesamowity. Piękne uliczki, stare kamienice, dorożki, kawiarnie... Mogłabym tam zostać na zawsze... Kto wie, może jeszcze będzie taka okazja... Nigdy nie wiadomo jak życie się nam ułoży.
I nadszedł wieczór... Najpierw 1,5 godziny stania w kolejce i czekania aż otworzą bramy. Później godzina pod sceną czekania na rozpoczęcie się koncertu. Ludzie naprawdę fantastyczni. Fani Queen to naprawdę świetni ludzie:) Pełna kulturka, zero hołoty, wszyscy mili, sympatyczni z poczuciem humoru. Atmosfera po prostu nie do opisania. Przedział wiekowy od kilkunastoletnich dzieci do seniorów:) Pojawiły się nawet osoby znane m.in. Filip Chajzer, Rafał Brzozowski czy Adam Kornacki (tvn turbo), którego akurat widziałam osobiście. Przy okazji pozdrawiam dziewczyny z Warszawy. Nie poznałam imion, ale jedna gwizdała na palcach tak, że bębenki pękały a druga była ze swoją mamą. Dorwała nas później w Galerii Krakowskiej słysząc mojego męża w sklepie muzycznym grającego kawałek Queen. Pozdrawiam też sympatyczną parkę stojącą koło nas, która podzieliła się z nami świecącymi bransoletkami. A druga para jak się okazało była ze Szczecina, też pozdrawiam i do zobaczenia kiedyś, może w 107;)
No i się zaczęło... Nie będę tego opisywać. Tego się opisać  po prostu nie da. Musicie sobie włączyć youtuba i obejrzeć. Ale to i tak nie odda tego co tam się działo.
Na powrocie w pociągu poznaliśmy super gości z Gryfic dwóch Marcinów, którzy również wracali z koncertu. Rozpoznaliśmy się po koszulkach:) Więc dziewięć godzin jazdy minęło nam bardzo szybko. Jeszcze raz pozdrawiam chłopaków i do zobaczenia w Gryficach w Waszej Pizzerii Galerii. Dziękujemy za zaproszenie:)
Oczywiście nie sposób opisać wszystkiego. To jest duży skrót... Resztę niech uzupełnią zdjęcia:)




















wtorek, 21 października 2014

Nowy członek naszej rodziny

Mam zaszczyt przedstawić najpiękniejszą kotkę rasy Devon rex o imieniu Dila:) Dołączyła do mnie i do Leosia dwa miesiące temu. Skradła nam serca swoją nietypową urodą i niezwykłym charakterem.






wtorek, 22 lipca 2014

A tymczasem w Dziwnowie...

Widoczek uchwycony przez mojego Leosia na trasie prowadzącej nad morze (okolice Wolina) a poniżej już relaksik na plaży w Dziwnowie w towarzystwie Szanownego Pana Tyskiego:) W tej miłej atmosferze towarzyszyli nam sympatyczni R. i D. :) czyli towarzystwo jak zwykle doborowe:)
Rok temu urlop spędzony w Dziwnowie i już wtedy obiecałam, że tam wrócę... I wróciłam. Co prawda to był krótki wypad, bo jednodniowy, ale jeszcze mamy plany co do tego miejsca...







czwartek, 10 lipca 2014

Ambasadorka

Zacznę na początek od tego po co stworzyłam tego bloga. Prowadzę już jednego bloga, kulinarnego. Niejednokrotnie jednak zdarzało się, że chciałam napisać o czymś zupełnie innym. I nie było gdzie...  Myślę, że tyle tłumaczeń wystarczy.


Jakiś czas temu zarejestrowałam się na stronie Rekomenduj to... Zaczęłam wypełniać ankiety itp. I nagle zakwalifikowano mnie do akcji mającej na celu testowanie kosmetyków. Kosmetyków marki La Petit Marseillais. Szukałam jakiegoś haczyka, ale nic nie znalazłam. Więc się zgodziłam. I tak po paru dniach przychodzi kurier i wręcza mi darmową przesyłkę.
Po rozpakowaniu zobaczyłam eleganckie i ozdobne pudełko a w nim żel pod prysznic o zapachu kwiatu pomarańczy 250 ml oraz mleczko do ciała z masłem shea również o pojemności 250 ml. A do tego wszystkiego 20 próbek z każdego z nich dla koleżanek. Moje zadanie w tym wszystkim? Zebrać Wasze opinie i wysłać raport co sądzicie o kosmetykach tej firmy.
Nie czekałam długo. Od razu sama je przetestowałam. I jestem naprawdę pod dużym wrażeniem. Pachną pięknie i długo. Nawilżają skórę. Moja spalona słońcem skóra właśnie tego potrzebowała. Już po dwóch zastosowaniach mleczka skóra z ramion przestała się łuszczyć. O dziwo mleczko nie jest tłuste, wchłania się bardzo szybko. Widziałam już reklamy tych produktów, ale reklamy telewizyjne zawsze uważałam za naciągane i podchodziłam do nich z dużym dystansem. Tym razem jestem miło zaskoczona. Sprawdziłam ceny w internecie... Pomyślałam, że pewnie sporo kosztują kosmetyki prosto z Prowansji o takiej skuteczności... i kolejne zaskoczenie. Ponownie miłe:)
Jeśli któraś z Was miała już przyjemność testować te kosmetyki to zachęcam do dzielenia się Waszymi opiniami w komentarzach.