Zacznę na początek od tego po co stworzyłam tego bloga. Prowadzę już jednego bloga, kulinarnego. Niejednokrotnie jednak zdarzało się, że chciałam napisać o czymś zupełnie innym. I nie było gdzie... Myślę, że tyle tłumaczeń wystarczy.
Jakiś czas temu zarejestrowałam się na stronie Rekomenduj to... Zaczęłam wypełniać ankiety itp. I nagle zakwalifikowano mnie do akcji mającej na celu testowanie kosmetyków. Kosmetyków marki La Petit Marseillais. Szukałam jakiegoś haczyka, ale nic nie znalazłam. Więc się zgodziłam. I tak po paru dniach przychodzi kurier i wręcza mi darmową przesyłkę.
Po rozpakowaniu zobaczyłam eleganckie i ozdobne pudełko a w nim żel pod prysznic o zapachu kwiatu pomarańczy 250 ml oraz mleczko do ciała z masłem shea również o pojemności 250 ml. A do tego wszystkiego 20 próbek z każdego z nich dla koleżanek. Moje zadanie w tym wszystkim? Zebrać Wasze opinie i wysłać raport co sądzicie o kosmetykach tej firmy.
Nie czekałam długo. Od razu sama je przetestowałam. I jestem naprawdę pod dużym wrażeniem. Pachną pięknie i długo. Nawilżają skórę. Moja spalona słońcem skóra właśnie tego potrzebowała. Już po dwóch zastosowaniach mleczka skóra z ramion przestała się łuszczyć. O dziwo mleczko nie jest tłuste, wchłania się bardzo szybko. Widziałam już reklamy tych produktów, ale reklamy telewizyjne zawsze uważałam za naciągane i podchodziłam do nich z dużym dystansem. Tym razem jestem miło zaskoczona. Sprawdziłam ceny w internecie... Pomyślałam, że pewnie sporo kosztują kosmetyki prosto z Prowansji o takiej skuteczności... i kolejne zaskoczenie. Ponownie miłe:)
Jeśli któraś z Was miała już przyjemność testować te kosmetyki to zachęcam do dzielenia się Waszymi opiniami w komentarzach.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz